Katyńskim Szlakiem

Katyńskim Szlakiem

Katyńskim Szlakiem

9 – 10 kwietnia 2010 Warszawa – Smoleńsk – Katyń

W piątek 9 kwietnia o 9.30 na dworcu Warszawa Zachodnia wraz z grupą kilkuset przedstawicieli Rodzin Katyńskich, parlamentarzystów RP, dziennikarzy wsiadam do pociągu specjalnego Warszawa – Smoleńsk. Cel podróży – Katyń.

W kwietniu 1940 roku ponad 21 tysięcy polskich jeńców z obozów i więzień NKWD zostało zamordowanych. Tej zbrodni ludobójstwa dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego. Sojusz III Rzeszy i ZSRR, pakt Ribbentrop-Mołotow i agresja na Polskę 17 września 1939 roku znalazły swoją wstrząsającą kulminację w zbrodni katyńskiej.

Na warszawskim dworcu żegna nas Andrzej Przewoźnik Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Kilka minut po dziesiątej siedemnaście wagonów sypialnych opuszcza stolicę. W wagonie nr 14 znajdują się głównie przedstawiciele polskich mediów. Moim towarzyszem podróży jest Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wiceminister rolnictwa w rządzie PiS. Trzy godziny później przejeżdżamy Bug. Przed nami brzeska twierdza i prawie cztery godziny postoju. Białoruscy robotnicy rozpoczynają wymianę kolejowych kół na szersze. Jeden z robotników wyciąga do góry swój brudny palec w geście wskazującym jednoznacznie, że opanował podstawy języka angielskiego przynajmniej na poziomie migowym. Kilka biegających po torach kobiet oferuje pasażerom pociągu lokalne piwo i inne dobra. Wieczorem ruszamy w kierunku Mińska. Jest czas na rozmowy. Krzysztof opowiada, że miał lecieć samolotem ale na prośbę Prezydenta odstąpił miejsce przedstawicielowi Rodzin Katyńskich. W sąsiednim przedziale fotograf i właściciel jednej z najbardziej znanych polskich agencji fotograficznych oraz kapitan żeglugi wielkiej Józef Wójcik. W odświętnym mundurze, urodzony na Podkarpaciu, komandor jest głównym dyskutantem naszej podróży. Prezentuje napisane przez siebie książki. Trzy z nich, składające się na trylogię zatytułowaną „Powroty na Kresy” to opowieść o tragedii jego rodziny na Kresach. Spośród 28 członków najbliższej rodziny kapitana, 24 zostało w okrutny sposób zamordowane na Wołyniu w 1943 roku przez faszystowskich ludobójców spod znaku OUN UPA. Trylogię nasz towarzysz podróży pragnie wręczyć w Katyniu Prezydentowi RP. Rozdając wizytówki z napisem Józef Franciszek Wójcik – Prezydent RP 2010 niezależny kandydat, kapitan podkreśla, że już czas w Polsce na osobę spoza politycznych elit.

W Smoleńsku jesteśmy o czwartej rano czasu polskiego czyli o 6 rano czasu lokalnego. Za trzy godziny mamy wsiąść do autobusu. Czas na mały spacer. Na dworcu starszy pan pyta czy jadę do Katynia. Wiktor przyjechał z Mińska. Mówi, że jest Polakiem z pochodzenia. Przyjechał specjalnie na uroczystości w Katyniu. Opowiada, że na granicy Rosjanie zatrzymali Polaków z Białorusi jadących autobusami do Katynia bo nie mieli zaproszenia na uroczystości. Wiktor przyjechał pociągiem. Zapraszam go do dworcowego baru na herbatę. Emerytowany inżynier z Mińska zna świetnie historię Polski. Dziwi się, że rząd Donalda Tuska nie protestuje przeciwko antypolskiej kampanii prowadzonej przez wielbicieli Bandery i Szuchewycza, czy też udaje, że nie widzi antypolskiej propagandy i antypolskich działań władz Litwy. Z teczki wyciąga białoruskie ciasteczka i białoruską gazetę. W gazecie tekst białoruskiego autora o wojnach Tarasa Bulby i Chmielnickiego, których głównym celem był genocide na białoruskich i polskich mieszkańcach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W pięknej marmurowej poczekalni smoleńskiego dworca na ścianach wiszą olbrzymie obrazy. Jeden z nich przedstawia Lenina udzielającego przedstawicielom wiejskiej biedoty porad jak walczyć z kułakami. Kilka minut po dziewiątej wsiadamy do autobusów. Chyba nigdy na smoleńskim dworcu nie było tyle bieli i czerwieni. Biało-czerwone opaski Rodzin Katyńskich, biało-czerwone kwiaty, flagi i sztandary.

Również kilka minut po dziewiątej (siódmej czasu polskiego) z lotniska na Okęciu odlatuje samolot specjalny TU-154 M z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i Małżonką do Smoleńska.

Konwój kilkunastu autobusów, eskortowany przez rosyjską policję, mija zaniedbane domy i podwórza Smoleńska. Wiele z nich pamięta chyba czasy rewolucji bolszewickiej. Po drodze mijamy miejscowość Gniazdowo. To tutaj dowieziono pociągiem polskich jeńców. Po chwili dojeżdżamy do Kompleksu Memorialnego „Katyń”. Nad katyńskim lasem ciemne chmury. Zastanawiam się czy uroczystość się nie opóźni. Niespodzianki. Pierwsza to wejście do Kompleksu przez bramkę jaką znamy z lotniska. Kontrola bagaży. Prawie tysiąc osób ustawia się w kilkusetmetrowej kolejce. Druga niespodzianka dopiero wyrasta z katyńskiej ziemi, ale już przytłacza. Cerkiew ma mieć czternaście metrów wysokości. Złoto-niebieska będzie bronić wejścia do Katyńskiego Lasu. W małym katyńskim muzeum kilka gablot z katyńskim guzikami, mundur polskiego oficera, listy, rzeczy osobiste zamordowanych i krótka historia katyńskiego ludobójstwa. O 11.00 pod katyńskim murem z ponad czterema tysiącami tabliczek zawierających nazwiska, stopień wojskowy, miejsce i datę urodzenia oraz rok 1940, zapalam przywieziony z Rzeszowa biały znicz. Pod katyńską sosną sadzę przywiezione z ogrodu w Przybyszówce małe, czerwone, wiosenne kwiatki.

Według programu uroczystości w tym samym czasie powinien w Smoleńsku lądować samolot specjalny.

W katyńskim lesie leżą jeszcze resztki śniegu. Członkowie Rodzin Katyńskich zapalają znicze, składają wiązanki kwiatów, mocują biało-czerwone flagi, przyklejają do tabliczek z nazwiskami zdjęcia swoich ojców, dziadków i najbliższych.

Nie tylko w lasach Katynia, także w Twerze, Charkowie, i w innych, znanych i jeszcze nieznanych miejscach straceń wymordowano obywateli II Rzeczypospolitej, ludzi tworzących podstawę naszej państwowości, nieugiętych w służbie ojczyzny. W tym samym czasie rodziny pomordowanych i tysiące mieszkańców przedwojennych Kresów były zsyłane w głąb Związku Sowieckiego, gdzie ich niewypowiedziane cierpienia znaczyły drogę polskiej Golgoty Wschodu.

O 11.30 w rosyjskiej części Kompleksu Memoriałowego „Katyń” powinny rozpoczynać się uroczystości z udziałem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

A ja spotykam obok stanowiska telewizji polskiej Wiktora – Polaka z Białorusi. Trochę zaskoczony gratuluję Wiktorowi, że dotarł jednak na uroczystości z udziałem Prezydenta RP. A Wiktor mówi, że nie będzie Prezydenta. – Jak to nie będzie? Wasz Prezydent nie żyje – spokojnym głosem odpowiada Polak z Mińska. – Katastrofa lotnicza dodaje. Nieogolony, po nocnej podróży, Wiktor sprawia trochę wrażenie zagubionego człowieka. Czyżby facet miał jakieś problemy psychiczne? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy. Rozglądam się dookoła. Nic szczególnego się nie dzieje. Jak kilka minut wcześniej uczestnicy uroczystości zapalają znicze, składają wiązanki kwiatów, mocują biało-czerwone flagi, przyklejają do tabliczek z nazwiskami zdjęcia swoich ojców, dziadków i najbliższych. Spoglądam na stanowisko TVP. Trzy krzesła przygotowane na wywiad, który o godzinie 14.05 ma udzielić TVP Pani Maria Kaczyńska Małżonka Prezydenta RP, a po niej Prezydent RP Lech Kaczyński.

Nagle jakieś poruszenie. Rozmowy przez telefon. I wtedy słyszę krótkie, głośne zdanie wypowiedziane przez pracownika TVP. Jedziemy na lotnisko! Dochodzi do mnie, że Wiktor mógł powiedzieć prawdę. Obok mnie, wokół polityków PiS – Macierewicza, Mularczyka i Suskiego zbiera się grupka ludzi. Trwają ciche rozmowy. W dłoniach telefony komórkowe. Nerwowe rozmowy z najbliższymi i znajomymi w kraju. Nagle młoda brunetka podnosi głos.

– Ja też chcę jechać. – To mój tata jest głównym organizatorem tych uroczystości. Córka Andrzeja Przewoźnika nie może się pogodzić, że nie ma dla niej miejsca w samochodzie, którym kilka osób jedzie na lotnisko w Smoleńsku.

O 11.45 zgodnie z programem uroczystości w części rosyjskiej Kompleksu Memoriałowego „Katyń” trębacz miał zagrać utwór „Cisza”.

I o 11.45 (9.45 czasu polskiego) zalega cisza przed katyńskim ołtarzem gdy ksiądz prosi zebranych o wspólną modlitwę w intencji ofiar katastrofy na lotnisku w Smoleńsku szczegóły której w Katyńskim Lesie są wciąż nieznane. O 12.15 ksiądz informuje, że Uroczysta Msza Święta rozpocznie się o 12.30, a poprzedzi ją oficjalny komunikat. Kilka minut później minister Sasin z kancelarii Prezydenta RP urywanym głosem podaje informację z której wynika, że Prezydent RP Lech Kaczyński zginął w katastrofie. Minister dodaje, że trzy osoby żyją ale są w bardzo ciężkim stanie. Promyk nadziei, że może jednak. W Katyńskim Lesie rozlega się Mazurek Dąbrowskiego śpiewany przez chór Wojska Polskiego i zebranych. Bicie katyńskiego dzwonu oznajmia, że rozpoczyna się Uroczysta Msza Święta.

Miał jej przewodniczyć Biskup Polowy Wojska Polskiego. Był w samolocie.

Trębacz gra sygnał „Słuchajcie wszyscy”. Zgromadzeni w Katyńskim Lesie, pogrążeni w cichej modlitwie nie wiedzą, że cała Polska słucha i ogląda. Że cały świat słucha i ogląda. Polacy i jej przyjaciele – z oczami pełnymi łez. Z sercem pełnym łez. Z pytaniem – dlaczego? Kogo zapytać? Kto wie? Z góry na zgromadzonych spoglądają, kołysząc się na wietrze Wysokie Katyńskie Sosny i Brzozy, wyrosłe na dołach śmierci pełnej krwi.

Polskich oficerów, duchownych, urzędników, policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej i służby więziennej zgładzono bez procesów i wyroków. Byli ofiarami niewypowiedzianej wojny. Zostali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Zdeptano ich godność jako żołnierzy, Polaków i ludzi. Doły śmierci na zawsze miały ukryć ciała pomordowanych i prawdę o zbrodni. Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opłakania i godnego upamiętnienia najbliższych. Ziemia przykryła ślady zbrodni, a kłamstwo miało wymazać ją z ludzkiej pamięci.

Według programu o 13.30 aktor Janusz Zakrzeński miał odczytać fragment pamiętników znalezionych w Katyniu. Był w samolocie.

Po Mszy Świętej poproszono nas o jak najszybsze przejście do autobusów i szybki powrót do Smoleńska. Oznajmiono, że pociąg specjalny jak najszybciej wyjedzie w kierunku polskiej granicy. Nie odbył się uroczysty apel poległych. Prezydent RP nie złożył wieńca i nie zapalił znicza. Nie było uroczystego obiadu Prezydenta RP z Małżonką w towarzystwie Rodzin Katyńskich. Nie było spotkania z Polonią w Filharmonii w Smoleńsku. Prezes NBP Sławomir Skrzypek nie przekazał okolicznościowej monety katyńskiej przedstawicielom smoleńskiej Polonii. Nie rozumiałem skąd ten pośpiech, ta ucieczka z Katyńskiego Lasu. Chciałem jeszcze raz obejść Katyński Mur Pamięci. Katyńskie Doły Śmierci przykryte płytami z mosiądzu. Chciałem zobaczyć czy rozkwita zasadzony przeze mnie kwiatek. Chciałem wreszcie zobaczyć rosyjską część cmentarza i oddać hołd zamordowanym przez stalinowskich oprawców, bezimiennym Rosjanom. Tysiące których wrzucono do katyńskich dołów śmierci w rosyjskiej części Memoriału Katyń.

A przede wszystkim zabrakło wystąpienia Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. I tych słów prawdy, jakże innych od tych nijakich, które 7 kwietnia musiał wysłuchać Katyński Las.

Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie.

W drodze powrotnej z Katynia do Smoleńska w autobusie panowała cisza. Tylko trzej siedzący z przodu przedstawiciele rosyjskich służb specjalnych „chroniący” nasz autobus prowadzili cichą rozmowę. A w pociągu przez pierwsze kilkadziesiąt minut podróży powrotnej w zadumie spoglądamy przez okna na smoleński krajobraz. Kiedyś te tereny należały do Wielkiego Księstwa Litwy. Od drugiej połowy XVI wieku stały się częścią Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W wagonie do późnej nocy dyskusja. Jak mogło dojść do takiej tragedii? Dlaczego zginęło tak wielu przedstawicieli najwyższych władz? Nazwisko mojego towarzysza podróży pojawiło się w polskiej telewizji wśród ofiar katastrofy. Jego małżonka otrzymała kilkanaście SMS-ów z kondolencjami. Z dziennikarzami z Rzeczpospolitej i Janem Pospieszalskim zastanawialiśmy się co te ogromne straty oznaczają dla Polski. Od kapitana Wójcika na pamiątkę otrzymałem powieść jego autorstwa – Władca Hebryd. Autobiografię wmontowaną w literacką fikcję o morzu, przeznaczeniu i sztuce politycznego sukcesu.

* czerwony tekst – fragmenty przekazanego Rodzinom Katyńskim oficjalnego, planowanego wystąpienia Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Katyniu

Zobacz galerię zdjęć – Katyń-Smoleńsk 10 kwietnia 2010r.

***

13 kwietnia 2010 – Rzeszów

13 kwietnia w ziemi pochodzącej z Cmentarza w Katyniu, Prezydent RP Lech Kaczyński,w Ogrodzie Pałacu Prezydenckiego, miał posadzić Dąb Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.

13 kwietnia w Rzeszowie, podobnie jak w setkach innych polskich miast odbyły się zaplanowane znacznie wcześniej Msze Święte upamiętniające 70 rocznicę katyńskiego ludobójstwa. Miliony Polaków uczciły dodatkowo 96 ofiar smoleńskiej katastrofy. W uroczystościach przed rzeszowską Farą wzięły udział tysiące mieszkańców miasta i regionu. Po pięknych i wzruszających słowach Biskupa rzeszowskiej diecezji Kazimierza Górnego kilkanaście tysięcy osób przeszło na Plac Śreniawitów, gdzie złożono wieńce i wiązanki kwiatów. A niżej podpisany dwa dni wcześniej w niedzielne popołudnie, 25 godzin po zakończeniu mszy w Katyniu, pod katyńskim krzyżem w Rzeszowie rozsypał przywiezione z Katyńskiego Lasu szyszki, owoce zrodzone przez drzewa wyrosłe na dołach śmierci. Jakie będą dla Polaków, dla Polski owoce tych kilku niezwykłych kwietniowych dni 2010 roku?

Wieczorem szybki przegląd prasy. Czarne wydania gazet a w nich wspomnienia o tragicznie zmarłych, kondolencje i pytania ? jak to się stało? Wśród pierwszych kondolencji dla Polaków piękne słowa współczucia i przyjaźni w imieniu narodu ukraińskiego złożył nowy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Na pierwszych stronach światowych mediów krótkie informacje o polskiej tragedii. The Economist ? Poland: tragedy and hope. Tragedia i nadzieja. Wewnątrz numeru dwa zdjęcia. Zdjęcie Prezydenckiej Pary wśród zniczy i kwiatów przed Prezydenckim Pałacem. Na drugim ? premier Putin przed trumną Lecha Kaczyńskiego. Angielski dziennikarz zauważył, że pomiędzy Mr Putinem i Mr Kaczyńskim nie było miłości. Na pierwszej stronie Financial Times zdjęcie gdańskich stoczniowców w podartych waciakach i żółtych kaskach na głowach. Z czerwonymi różami w dłoniach idą oddać hołd ofiarom tragedii.

Zobacz galerię zdjęć – Rzeszów 13 kwietnia 2010r.

15 kwietnia 2010 – Warszawa

W czwartek o 6.30 spod rzeszowskiego Ratusza przedstawiciele władz miasta Rzeszowa oraz rektorzy rzeszowskich uczelni wyjeżdżają do Warszawy. Cel podróży Pałac Prezydencki. Oddanie hołdu tragicznie zmarłym ofiarom katastrofy w Smoleńsku. Przed Biurem Bezpieczeństwa Narodowego na Karowej 10 delegacje 25 polskich miast zaproszonych do trzymania warty przy trumnach Prezydenckiej Pary w Pałacu Prezydenckim. Obok miast wojewódzkich są także m. in. przedstawiciele Częstochowy, Wadowic, Siedlec. Wśród przyjmujących delegacje jest poseł Paweł Kowal. Oczekiwanie w prezydenckich ogrodach trwa około 2 godzin. Obok nas delegacje Opola, Lublina, Poznania. Z Pałacu wychodzi poseł Napieralski z rodziną i posłanką Piekarską. Poseł wita się z prezydentem Rzeszowa i pozostałymi uczestnikami rzeszowskiej delegacji. W pewnym momencie przez pałacowy ogród przechodzi z klubowymi szalikami kilkusetosobowa grupa kibiców Legii. Po drugiej strony Prezydenckiego Pałacu na Krakowskim Przedmieściu w ogromnej kolejce stoją reprezentanci polskiej drużyny narodowej w piłce ręcznej z trenerem Wentą. W Pałacu, na parterze cztery trumny najbliższych współpracowników Lecha Kaczyńskiego. Takich patriotów, ludzi oddanych sprawie Polski nie miał żaden z marnych poprzedników tragicznie zmarłego Prezydenta. Wpisujemy się do księgi pamiątkowej. Następnie 12 osobowa delegacja Rzeszowa na czele z Prezydentem miasta zajmuje miejsce za trumnami Lecha Kaczyńskiego i Marii Kaczyńskiej. Przedstawiciel rzeszowskiej straży miejskiej z flagę miasta Rzeszowa. Trzymamy wartę przez kilkanaście minut. Przed nami przechodzą dziesiątki osób oddających hołd tragicznie zmarłej Parze Prezydenckiej. W skupieniu, ze łzami w oczach żegnają wszystkie ofiary katyńskiej tragedii. Przed Pałacem tysiące zniczy, tysiące kwiatów, tysiące ludzi. Na Torwarze 20 trumien. Grupa przedstawicieli BOR-u żegna się ze swoimi przyjaciółmi. Przy trumnach marszałka Szmajdzińskiego, prezesa Skrzypka i wielu innych członkowie rodzin. W sportowej hali tętniącej na co dzień radością życia i sportowego wysiłku – przejmująca cisza. Naprzeciwko Torwaru pną się w niebo trybuny nowego stadionu Legii. O 15.30 dojeżdżamy do Belwederu. W Alejach Ujazdowskich kilkukilometrowa kolejka. W Belwederze trwa msza żałobna za ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Około 17.00 bocznym wejściem wchodzimy do Belwederu. Przechodzimy przez kolejne sale, w których kiedyś przyjmował gości Józef Piłsudski. Prezydent Rzeszowa wpisuje się do księgi pamiątkowej. W milczącym pochodzie oddajemy hołd niezwykłemu człowiekowi. Symbolowi dumy, sukcesów i cierpień Polaków w XX wieku. W Belwederze i przed – setki harcerzy żegnających się z Pierwszym Harcerzem Rzeczypospolitej. Przed Belwederem pomnik Józefa Piłsudskiego. Na tle zachmurzonego nieba, zadumana postać Naczelnika zdaje się mówić – musimy walczyć – dobro Ojczyzny najważniejsze.

Zobacz galerię zdjęć – Warszawa 15 kwietnia 2010r.

18 kwietnia 2010 – Kraków

Gdy o 8.20 wojskowy samolot z trumnami Prezydenckiej Pary wystartował z Warszawy, wsiadłem do samochodu i wyruszyłem do Krakowa. Na parkingu w Galerii Kraków połowa miejsc wolnych. W przejściu redaktor Jan Pospieszalski z ekipą dziennikarską. Chwila wspomnień o wspólnym, smutnym powrocie ze Smoleńska i za chwilę jestem już na Floriańskiej. Niestety bez przepustki nie mam szans wejść na krakowski Rynek. Szczepańska, Bracka pełne ludzi. Aleje Wieszczów obstawione przez policję. Pojawia się kolumna czarnych limuzyn. Na jednej z nich flaga Rosji. Prezydent Miedwiediew jedzie do Kościoła Mariackiego. Nad naszymi głowami krąży śmigłowiec. Czterech uzbrojonych w długą broń agentów bacznie obserwuje z pokładu śmigłowca nasze ruchy. Rosjanie potrafią chronić swojego prezydenta. O 12.30 zajmuję miejsce przy barierce na ulicy Grodzkiej obok Kościoła św. Piotra i Pawła. O 14.00 rozpoczyna się Msza Żałobna. Po wystąpieniu przewodniczącego Świadka zgromadzeni na ulicy Grodzkiej biją brawo. Po kilkudziesięciu minutach pojawia się żałobny orszak. Wolno toczą się lawety z trumnami Prezydenckiej Pary. Za dwójką Podhalańczyków idzie Jarosław Kaczyński trzymając za rękę wnuczkę swojego brata. Żałobny orszak zamyka grupa kilkunastu rektorów polskich uczelni. W promieniach zachodzącego słońca Prezydencka Para zmierza na Wawel.

Zobacz galerię zdjęć – Kraków 18 kwietnia 2010r.

***

Następnego dnia wieczorem kolejny przegląd prasy.

16 kwietnia The New York Times zamieścił dwa teksty polskojęzycznych autorów – Olgi Tokarczuk i Wiktora Osiatyńskiego. Żałosne teksty, żałosnych specjalistów tzw. warszawskiego salonu od politycznej poprawności. Brytyjski Telegraph w tekście zatytułowanym Barack Obama insults Poland – again, (BO obraził po raz kolejny Polskę), opowiada jak prezydent Stanów Zjednoczonych wybrał się swoim samolotem w dniu pogrzebu Prezydenckiej Pary do bazy Andrews Air Force by zagrać na 18 dołkowym polu w golfa. Ale przecież trudno było wymagać od amerykańskiego prezydenta, specjalisty od historii Polski i daty 17 września, by ryzykował starcie z islandzkim wulkanem, tracąc przy okazji 24 godziny tak cennego czasu na uroczystości pogrzebowe jakiegoś prezydenta w strefie rosyjskich wpływów. Trudno oczekiwać by amerykańscy politycy, którzy przez lata propagowali stalinowską wersję katyńskiego ludobójstwa, byli bardzo zainteresowani udziałem w pogrzebie polityka, który swoim działaniem pokazywał ich brak godności i honoru. W kilku polskich gazetach pojawiło się zdjęcie byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenko składającego na Wawelu kondolencje córce i wnuczce Prezydenckiej Pary. Ile polskich dzieci, w wieku małej Ani, zostało w sposób okrutny zamordowane przez ludobójców spod znaku Bandery i Szuchewycza? Ludobójców, bohaterów byłego na szczęście prezydenta. Dlaczego były prezydent Ukrainy i jego nieliczni na szczęście wielbiciele nie mogą zrozumieć, że Polacy nigdy nie zaakceptują okrutnych morderców spod znaku OUN UPA. Czy naprawdę Ukraińcy muszą budować pomniki Banderze i Szuchewyczowi? Ukraiński naród posiada tylu wspaniałych bohaterów, ludzi dzielnych i uczciwych.

W polskich mediach obok kondolencji i wspomnień doniesienia o tym, że cały świat dowiedział się prawdy o Katyniu. Że film „Katyń” kupuje cały świat. Tak naprawdę zainteresowanie wykazało kilka stacji telewizyjnych głównie z Europy Środkowej i Wschodniej. Na uroczystą prezentację filmu w amerykańskim Kongresie (100 senatorów plus 435 członków Izby Reprezentantów) zjawiło się dwadzieścia osób w tym kilku portierów i ochroniarzy. W dniu katastrofy CNNazi TV przez kilka pierwszych godzin prezentowała tragedię jako następstwo działań dziwnego prezydenta, słabych pilotów i archaicznego samolotu jakiegoś kraju leżącego w Europie Wschodniej. 18 kwietnia, realizując zawarte ponad 60 lat temu, porozumienia w Teheranie i Jałcie, podporządkowując się decyzjom Stalina, który jasno określił, że Polska należy do jego strefy wpływów, premierzy czy też prezydenci Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, szefowie Unii Europejskiej i największej, najdoskonalszej potęgi militarnej świata – NATO, nie znaleźli odwagi by przybyć na uroczystości pogrzebowe do Krakowa. Ale to przecież nic niezwykłego i nowego. Na defiladzie zwycięzców w Londynie nie było przecież żołnierzy Armii Polskiej generała Andersa. Żołnierzy z Monte Cassino, Tobruku, Normandii i Arnhem. Nie było bohaterskich polskich lotników z Bitwy o Anglię. Rząd Wielkiej Brytanii i Jej Żałosna Królewska Mość uznali wówczas, że należy wykonywać rozkazy Józefa Stalina a polscy pariasi zrobili swoje i niech idą do diabła. Gdyby trzeba było propagować np. tzw. paradę wolności na ulicach Warszawy czy też opluć Polaków za propagowany przez syjonistyczno-stalinowskich kłamców rzekomy antysemityzm w Polsce, to oczywiście minister Miliband wraz ze swoim żałosnym przyjacielem, nazi kłamcą S. Fry-em byłby gotów dotrzeć do Polski nawet na rowerze.

***

Mijają cztery tygodnie od Katyńskiej Tragedii 2, a wiele dokumentów stalinowskiego ludobójstwa i hańby wciąż jest niedostępnych. Jak tysiące Polaków czekam na tzw. listę białoruską – czy jest na niej brat mojej babci? Mijają cztery tygodnie a tragedia smoleńska stawia coraz więcej znaków zapytania.

Prawda o Katyńskim Lesie dopiero po smoleńskiej tragedii została przekazana w świat. A kiedy świat dowie się prawdy o innych tragediach ważnych dla Polski i Polaków. O ludobójstwie na polskich mieszkańcach Kresów, na Wołyniu i Podolu. O zamordowaniu 4 lipca 1946 roku czterdziestu kilku osób w Kielcach przez stalinowsko-syjonistycznych morderców spod znaku NKWD. O który to mord od ponad 60 lat oskarżani są mieszkańcy Kielc. Kiedy świat dowie się prawdy o zamordowaniu przez niemieckich żołnierzy Gestapo i SA ponad dwustu żydowskich mieszkańców Jedwabnego? O który to mord stalinowsko-syjonistyczni kłamcy oskarżyli polskich sąsiadów. Kiedy nazi kłamcy przestaną propagować przy wsparciu rządów Niemiec, Izraela, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Francji faszystowskie kłamstwa o tzw. „polskich obozach śmierci”, przy milczeniu polskojęzycznych urzędników tzw. MSZ RP. Kiedy nazi kłamcy spod znaku Daniela Cohn Bendita, niemiecko-żydowskiego europosła do Parlamentu Europejskiego, przestaną propagować swoje faszystowskie, antypolskie kłamstwa przy żałosnym milczeniu polskich posłów do Parlamentu Europejskiego? Kiedy rząd RP zacznie bronić Polaków na Litwie przed potomkami szaulisów z Ponar? Kiedy?

Krzysztof Kaszuba